Zbrodnia w Piaśnicy. Badania Barbary Bojarskiej

W pierwszych miesiącach okupacji Niemcy zamordowali w Lasach Piaśnickich k. Wejherowa od kilku do kilkunastu tysięcy osób. Piaśnica, poza obozem Stutthof, była największym miejscem zbrodni ludobójstwa dokonanej na ludności cywilnej na Pomorzu. 

Egzekucje w Lasach Piaśnickich przeprowadzone zostały w okresie od października do grudnia 1939 r. Braki w materiale źródłowym oraz zatarcie śladów zbrodni w 1944 r. nie pozwalają oszacować nawet w przybliżeniu liczby ofiar. Do podanej po wojnie w protokole ekshumacji liczby 12 tys. zamordowanych, którą ustalono na podstawie zeznań świadków oraz badań pojemności mogił, należy podchodzić z dużą ostrożnością. W Piaśnicy zginęło ok. 2 tys. obywateli polskich z Pomorza, wśród których znalazło się co najmniej 86 urzędników różnych szczebli, 53 duchownych katolickich oraz 50 nauczycieli. Wśród straconych byli także przedsiębiorcy, prawnicy, pracownicy służby zdrowia, funkcjonariusze Polskiej Policji Państwowej, a także rzemieślnicy i robotnicy. Niewykluczone, iż część ofiar stanowili też miejscowi Żydzi. Wszystkie przyszłe ofiary narodowości polskiej, które uznano za „elementy antyniemieckie”, zostały aresztowane w ramach Intelligenzaktion, często na podstawie wcześniej przygotowanych spisów. Oprócz obywateli polskich Piaśnica stała się też miejscem eksterminacji Niemców i Czechów. Informacje o tej grupie ofiar są wyjątkowo ubogie. Najprawdopodobniej były to osoby chore psychicznie (lub za takie uznane) oraz polityczni przeciwnicy reżimu nazistowskiego. W przypadku chorych psychicznie chodzi tu o liczbę ok. 2 tys. osób. Należy podkreślić, iż część ofiar zostało zamordowanych wraz z członkami swoich najbliższych rodzin, w tym również z dziećmi.

Wszystkie przeznaczone do egzekucji osoby transportowane były do Piaśnicy samochodami pod eskortą uzbrojonych funkcjonariuszy niemieckich. Skazańcy wywożeni byli bezpośrednio z więzień z Wejherowa i Pucka, do których trafiali wcześniej w wyniku aresztowań. Transporty z Niemiec przychodziły na dworzec kolejowy w Wejherowie, skąd dalej ofiary przewożone były do lasu samochodami lub autobusami. Po dotarciu na miejsce ofiary ustawiano w pozycji klęczącej lub stojącej nad wcześniej przygotowanymi dołami, do których wykopania angażowano okolicznych rolników niemieckich. Ofiary ginęły od strzału z broni palnej w tył głowy z bliskiej odległości. Egzekucji przyglądały się osoby oczekujące na swoją kolej. Dzieci były zabijane przez roztrzaskanie czaszek o pień drzewa. Osoby, które wpadły do dołu były dobijane kolbami karabinów. Część ofiar zmarła poprzez zaduszenie w grobie. Po zakończeniu rozstrzeliwań grób był zasypywany ziemią. Później na mogiłach posadzono drzewa oraz pokryto je darnią. Krzyki osób oraz oddawane strzały było słychać w pobliskich miejscowościach. Mienie zamordowanych, w tym przede wszystkim wierzchnie ubrania, przewożono samochodem do Wejherowa do willi lekarza Franciszka Panka, skąd trafiało dalej do niemieckich organizacji dobroczynnych. Willa była też miejscem zarządzania całą operacją.

Za organizację masowych aresztowań oraz egzekucji odpowiadały jednostki SS i policji. Głównym oddziałem zaangażowanym w tę zbrodniczą działalność była wyłoniona z 36. pułku SS jednostka SS-Wachsturmbann „Eimann”, której dowódcą był Kurt Eimann. W egzekucjach brali też udział członkowie 16. oddziału operacyjnego policji bezpieczeństwa i służby bezpieczeństwa SS (Einsatzkommando 16), na którego czele stał szef gdyńskiego Gestapo dr Rudolf Tröger. Mordów dokonywali również członkowie przedwojennej mniejszości niemieckiej pochodzący z Pomorza zgrupowani w jednostki Selbstschutzu. Formacja ta była szczególnie niebezpieczna, ponieważ należący do niej Niemcy byli dobrze zorientowani w działalności Polaków i z większą precyzją oraz bezwzględnością wskazywali osoby przeznaczone do stracenia. Plutony egzekucyjne, operujące w Lasach Piaśnickich, składały się z kilkudziesięciu funkcjonariuszy.

W sierpniu 1944 r. Niemcy przystąpili do usuwania śladów mordów. Z grobów wydobywano ciała i palono je na stosach. Dym unoszący się z palenisk był widoczny w pobliskich miejscowościach. Do kremacji spoczywających w grobach szczątków wykorzystano więźniów z obozu koncentracyjnego Stuffhof. Pracowali oni w lesie przez niecałe siedem tygodni. Po wykonaniu zadania zostali rozstrzelani, a ich ciała spalono.

Wkrótce po przejściu frontu przystąpiono do poszukiwania grobów zamordowanych. W październiku 1946 r. specjalna komisja ekshumacyjna, powołana z inicjatywy Polskiego Związku Zachodniego i działająca pod kierunkiem sędziego śledczego Sądu Okręgowego w Gdańsku Antoniego Zachariasiewicza, odkopała 30 grobów, z czego 26 dokładnie przebadano. W dwóch mogiłach znaleziono zwłoki 305 osób. W pozostałych zidentyfikowano wyłącznie resztki kości oraz szczątki ubrań. Oględzinom poddano również dwa paleniska, gdzie kilka miesięcy wcześniej znajdowały się prowizoryczne krematoria. Udało się ponadto ustalić miejsce, gdzie znajdowało się legowisko więźniów Stutthofu. Z powodu rozpoczęcia innych ekshumacji członkowie komisji nie zdążyli zbadać wszystkich grobów. Pojawiły się też wówczas przypuszczenia, iż nie wszystkie mogiły zostały odkryte. Równocześnie Zachariasiewicz we współpracy z Okręgową Komisją Badania Zbrodni Niemieckich w Gdańsku przystąpił do przesłuchiwania świadków i spisywania protokołów. Jedną z przesłuchiwanych wówczas osób był Leon Prusiński. Relacje świadków posłużyły jako jeden z dowodów w procesie Alberta Forstera, byłego namiestnika Rzeszy i kierownika partii na Okręg Gdańsk-Prusy Zachodnie, który odbył się w kwietniu 1948 r. przed Najwyższym Trybunałem Narodowym. Powtórzono wówczas liczbę 12 tys. zamordowanych w Lasach Piaśnickich. 

Fot. 1. Elżbieta Ellwart z mężem. Źródło: I.Z.Dok. III-95.

Na początku lat 60. sprawą zbrodni piaśnickiej zainteresował się Instytut Zachodni w Poznaniu. Karol Marian Pospieszalski, kierownik Pracowni Badania Dziejów Okupacji Hitlerowskiej w Polsce, wyznaczył swoją współpracowniczkę Barbarę Bojarską do zajęcia się tym tematem. Bojarska nawiązała kontakt z wiceprezesem Zarządu Oddziału Powiatowego Związku Bojowników o Wolność i Demokrację (ZBoWiD), wspomnianym już Leonem Prusińskim. Bojarskiej udało się dotrzeć do co najmniej 19 świadków tych wydarzeń, z rozmów z którymi sporządziła 20 protokołów. Poza Leonem Angelem nikt z nich nie był wcześniej przesłuchiwany. 15 rozmów Bojarska przeprowadziła od 17 do 24 kwietnia 1961 r. Rok później, w kwietniu 1962 r., spisała dwa kolejne protokoły. Z ostatnimi świadkami rozmawiała w czerwcu 1964 r.

Prowadzone przez pracowniczkę Instytut Zachodniego rozmowy dotyczyły przebiegu całej zbrodni – od aresztowań do powojennych ekshumacji. Najcenniejszą relację złożyła Elżbieta Ellwart, która była bezpośrednim świadkiem egzekucji. Jej zeznania były na tyle wstrząsające, iż Bojarska rozmawiała z nią kilkukrotnie (sporządziła dwa protokoły z tych przesłuchań). Dla Elżbiety Ellwart widok mordowanych ludzi stanowił tak silne przeżycie, iż – jak zaznacza Bojarska – „opowiadała mi [ona] podczas każdej wizyty o szczegółach egzekucji, których była świadkiem”. Warto też dodać, iż jej relacja została nagrana przez Polskie Radio.

Odmienny charakter mają dwa ostatnie chronologicznie protokoły, ponieważ dotyczą one wymordowania chorych psychicznie w Lęborku. Świadczy to o tym, iż Bojarska badała trop eksterminacji chorych psychicznie w Piaśnicy. Poza zbieraniem relacji Barbara Bojarska udała się również na miejsce mordów. Pierwszy raz była tam 16 lipca 1962 r. wraz z Elżbietą Ellwart, czyli ponad dwa miesiące po sporządzeniu protokołu z przesłuchania. W sprawozdaniu pisała: „Z naocznym świadkiem egzekucji przeprowadzonej w październiku 1939 r. – Elżbietą Ellwart – pojechałam w dniu 16.7.62 z Wejherowa do miejsca, z którego E. Ellwart widziała tę egzekucję. Świadek – zgodnie z poprzednimi zeznaniami – doskonale orientuje się w rozmieszczeniu dróg leśnych, a także w drzewostanie. Z dokładnością szczegółową pokazywała mi drogę, którą szła (prowadziła mnie tamtędy) aż do miejsca, w którym została zatrzymana przez żołnierza niemieckiego. Stałam w tym miejscu razem z nią i słuchałam objaśnień”. Do sprawozdania dołączono przygotowany na podstawie relacji Ellwart plan sytuacyjny, na którym zaznaczono leśne drogi oraz miejsce egzekucji.

29 sierpnia 1962 r. Bojarska pojechała drugi raz do lasu, tym razem w towarzystwie Ellwart i Prusińskiego. „Ob. Leon Prusiński – jak zanotowała w odręcznym sprawozdaniu pracowniczka IZ – powiedział, że w r. 1946 w czasie akcji ekshumacyjnej odkopano 27 grobów, z których 2 zawierały zwłoki; reszta tylko ich szczątki. Zaczęto odkopywać poza tym 4 dobrze odnalezione groby do ekshumacji. (…) Grobów tych nie odkopano do końca, bo sędzia Zachariasiewicz wyjechał do Tucholi, a tym samym akcja ekshumacyjna na terenie lasów piaśnickich została zakończona”. Dalej Bojarska zaznacza, iż Ellwart pokazała jej miejsce kolejnych grobów, „które również nie [podkreślenie w oryginale – BR] zostały odkryte w czasie akcji ekshumacyjnej”. Mowa jest o trzech nieznanych grobach. „Prawdopodobnie będzie można przeprowadzić jeszcze poszukiwania grobów dotychczas nieodkrytych”, stwierdziła Bojarska. Prusiński dodał, powołując się na relację innego świadka, iż na terenie lasu było 35 masowych grobów, twierdząc przy tym, iż być może tych grobów jest jeszcze więcej.

Wnioski wyciągnięte podczas tej drugiej wizji lokalnej zachęciły wiceprezesa ZBoWiD-u do zorganizowania „z inicjatywy Instytutu Zachodniego” nowej komisji ekshumacyjnej „w celu przeprowadzenia badań na terenie lasu piaśnickiego nad dotychczas jeszcze nie udokumentowanymi miejscami zbrodni”. I rzeczywiście w dniach 6-8 listopada przeprowadzono „37 próbnych kopań do głębokości od 1,5 do 2 m”. Udało się wówczas odnaleźć dwa paleniska oraz wypalony grób masowy, w których znajdowały się „zwęglone szczątki zwłok”. Komisja nie natrafiła na groby, o których mówiła wcześniej Ellwart. Prace kontynuowano jeszcze kilka dni później (już bez udziału Bojarskiej), ale również bezskutecznie. Na tym ekshumacje zakończyły się.

Wraz z zaprzestaniem prac terenowych w listopadzie 1962 r. Bojarska zakończyła zasadniczy etap swoich badań. Do tego czasu udało się jej zebrać 18 relacji oraz zorganizować nowe ekshumacje. Zebrała również 30 protokołów przesłuchań świadków, złożonych we wcześniejszych dochodzeniach. Wyniki badań opublikowała w 1964 r. na łamach „Przeglądu Zachodniego” w artykule pt. Akcja zagłady w Piaśnicy pod Wejherowem. W tym samym roku podjęła jeszcze badania nad zagadnieniem osób chorych psychicznie, czego efektem były wzmiankowane już wcześniej dwa protokoły, sporządzone w 1964 r. Nie kontynuowała jednak prac w tym zakresie. Wreszcie w 1978 r. Bojarska opublikowała książkę pt. Piaśnica – miejsce martyrologii i pamięci, która doczekała się aż czterech wznowień (w 1989, 2001, 2009 i 2018). Ogromną zasługą badaczki było ustalenie nazwisk ponad 500 ofiar. Badania Barbary Bojarskiej należy uznać za pionierskie i ważne, na pewno jednak wymagają one kontynuacji.

Materiały zebrane przez Bojarską zostały złożone do Archiwum II Wojny Światowej Instytutu Zachodniego i dostępne są dla badaczy pod sygn. I.Z.Dok.III-95. Ważnym źródłem wykorzystanym przez historyczkę są także dzienne raporty sporządzone z działalności Einsatzgruppen w okupowanej Polsce (I.Z.Dok.I-859).

Należy też dodać, iż bezpośrednio przed podjęciem badań nad Piaśnicą Bojarska zajmowała się tematyką niemieckiego nalotu na Wieluń 1 września 1939 r. Przeprowadziła wówczas również kilkanaście rozmów ze świadkiem tamtych zdarzeń, a protokoły z zapisem relacji rozmówców włączone zostały do zasobu archiwalnego Instytutu Zachodniego pod sygn. I.Z.Dok.III-100. (http://www.iz.poznan.pl/archiwum/2017/12/10/nalot-bombowy-na-wielun-1-wrzesnia-1939-r-nr-7-2016/).

Poniżej prezentujemy dwa spośród 20 sporządzonych przez Barbarę Bojarską protokołów.

 

Fot. 2. Relacja Elżbiety Ellwart. Źródło: I.Z.Dok. III-95.

 

Fot. 3. Relacja Aleksandra Chojnackiego. Źródło: I.Z.Dok. III-95.


„Z Archiwum Instytutu Zachodniego” jest internetową serią wydawniczą Instytutu Zachodniego. W jej ramach prezentowane są dokumenty i materiały pochodzące z bogatego zasobu Archiwum II Wojny Światowej IZ.

Pobierz jako .pdf:  “Z Archiwum Instytutu Zachodniego”, nr 21/2018: “Zbrodnia w Piaśnicy. Badania Barbary Bojarskiej”

 

Bogumił Rudawski
Bogumił Rudawski
Pracownik Instytutu Zachodniego, historyk, zajmuje się dziejami okupacji niemieckiej w Polsce i II wojną światową.

Komentarze są wyłączone.